szukajka

Solutions4ad - Vikings War of Clans

Bajki Disneya- dawniej a dziś

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Piękna i BestiaKto z Was pamięta chwile, gdy będąc dzieckiem oglądał „Króla Lwa”, „Pocahontas” czy „Mulan”? Wtedy, bajki te stanowiły doświadczenie o charakterze mocno emocjonalnym. Z łatwością  wczuwaliśmy się w role bohaterów, razem z nimi przeżywaliśmy przygody, rozterki, radości i smutki. Kto z Was nie płakał przy śmierci Mufasy czy nie życzył Mulan stania się najlepszą wojowniczką? Z animacji tych czerpaliśmy często wzorce do naśladowania, chcieliśmy być dzielni jak Pocahontas, silni jak Hercules i piękni jak Bella. To właśnie owe wzorce i nasza dziecięca wrażliwość sprawiły, że dziś „stary Disney” wydaje nam się dużo lepszy.

Czy rzeczywiście dziś wytwórnia nie ma nam do zaoferowania wartościowych treści? A może jest całkiem odwrotnie? Spójrzmy na jakość animacji jaką serwowano nam dawniej a tę , jaką otrzymujemy dziś. Przy filmach, takich jak „Kopciuszek” czy „Dzwonnik z Notre Dame”, widać kreskę rysownika, który włożył sporo pracy w wygląd bajki. Współcześnie jest to temat potraktowany w całości programem komputerowym. Animacje, choć piękne, czasem są zbyt wygładzone. Brakuje im nieco „szorstkości” ołówka. Dość wyraźna jest także zmiana kolorystyki bajek. Dawniej przytłumione i wyblakłe, dziś świecą feerią barw. To pozwala nam patrzeć na nie w bardziej pozytywny sposób.

Spójrzmy na stare produkcje Disneya: „Kopciuszek”, „Śnieżka” czy „Piękna i Bestia”, wszystkie one mają jedną, charakterystyczną cechę- księżniczkę i księcia. Schemat ten utrzymywany był przez lata w wielu animacjach. „Alladyn”, a nawet „Król Lew” również mogły się nim poszczycić. Faktem jest, że wiele z tych bajek było Planeta Skarbówreprodukcją baśni braci Grimm, które w oryginale ociekały przemocą , jednak Disney nadał im własny charakter. To przez nie zrodził się wzorzec disney’owskich księżniczek- pięknych, często uzależnionych od królewiczów, niewinnych istot. Przy współczesnych produkcjach odchodzi się od umieszczania bohaterów w tych stereotypowych rolach. Spójrzmy na najnowszą animację spod skrzydeł Disneya- „Vaianę- Skarb Oceanu”. Opowiada ona o dziewczynie, która sama walczy o rodzinną wyspę, jest odważna i dzielna. To samo można zaobserwować w „Lilo i Stich”. Dzięki takiemu ukazaniu kobiet, dziewczynki oglądające bajki są utwierdzane w przekonaniu, że mogą wiele, stają się bardziej samodzielne.

To wiąże się również z przewartościowaniem kultu ciała. Dziś wytwórnia pozwala sobie na stworzenie bohaterów nieco niedoskonałymi. Spójrzmy na Pocahontas a Vaianę. Różnica jest zauważalna. To zbliża nas jeszcze bardziej do bohaterów i pozwala się z nimi utożsamić.

VaianaWyraźna jest też zmieniona tematyka bajek. Dawniej opierała się ona w dużej mierze na szukaniu i zdobywaniu miłości. Teraz postaci szukają przygód , pragną odkrywać świat, przemierzać nieznane lądy, co widoczne jest w „Atlantydzie” czy „Planecie Skarbów”. To sprawia, że w oczach widza niemożliwe staje się możliwe i budzi się w nim chęć poznawania nowych rzeczy.

Oba typy bajek, ze „starego” i „nowego” Disneya, niosą ze sobą ważny przekaz i spory bagaż emocji. Zarówno miłość, jak i chęć odkrywania, stanowią ważny filar życia, który sprawia, że staje się ono pełniejsze. Wytwórnia odpowiada na otaczający świat i dostosowuje swoje animacje do potrzeb widzów. Choć nie wszystkie produkcje mają widoczny, wartościowy przekaz, bo często robione są jedynie dla rozrywki, to wśród nich można wyłapać perełki, dla których nadal warto śledzić twórczość Disney’a.

Nowości - Fantastyka naszym okiem

Jedyny PierścieńW fantastyce, od zawsze, pojawiały się różne przedmioty mające zabójcze właściwości. Dzielni wojownicy uzbrojeni są w ostre miecze, zwinne elfy trzymają na ramieniu precyzyjne łuki. Przez ręce, łapy… odnóża fantastycznych osobliwości przewijają się niezliczone rodzaje broni. Jednak, rzeczy te, stworzono z myślą o walce i w takiej postaci funkcjonują również w realnym świecie. Bardzo popularny w fantasy jest także obszerny ekwipunek łowców wampirów. Nikogo nie zaskakują śmiercionośne krzyże, srebrne kule czy osinowe kołki. Podobnie jest w świecie magii, gdzie zniszczenie sieją różdżki. Wielcy magowie rzucają na siebie potężne zaklęcia w celu unicestwienia przeciwnika, a Avada Kedavra przetacza się nad ich głowami.

Co się stanie, gdy tak potężną mocą obdarzy się mniej złowrogie przedmioty? Już Tolkien, ojciec fantastyki, wpadł na pomysł użycia do tego celu Jedynego Pierścienia. Ten mały, niepozorny kawałek metalu ma moc władania wszystkimi pozostałymi, wykutymi przez elfy, a co za tym idzie, daje swojemu panu praktycznie nieograniczoną władzę. Pierścień może między innymi zamienić ludzi w Nazgȗle, czyli tzw. Upiory Pierścienia. Nie da się ukryć, że równa się to utracie normalnego życia.

Kolejnym zabójczym przedmiotem może okazać się rękawica wykuta z miedzi. Panie Black i Claire udowodniły to w serii „Magisterium”. Tytułowa część ubioru posiada moc unicestwienia Makara, mającego za zadanie ochronić ludzi przed Wrogiem Śmierci. W nieodpowiednich rękach staje się więc prawdziwym zagrożeniem dla całej ludzkości.Jumanji

Co się stanie, gdy w nasze ręce wpadnie gra planszowa mająca wpływ na rzeczywistość? To właśnie przytrafia się bohaterom „Jumanji”. Poza wieloma niezwykłymi przygodami, narażeni są także na ogromne ryzyko. Ich życiu wielokrotnie zagraża niebezpieczeństwo. W końcu, spotkanie ze stadem rozwydrzonych małp czy ucieczka przed szaleńcem z bronią, jest nie lada wyzwaniem.

Ciekawym przedmiotem okazuje się być Bagaż ze „Świata Dysku” Terry’ego Pratchett’a, który jest jednocześnie uroczy i wielce niebezpieczny. To właśnie owy urok staje się jego największą bronią, bo któż zechce posądzać o złe zamiary skrzynkę na malutkich nóżkach? Bagaż, jednakże, jest szlachetny, gdyż staje w obronie swego właściciela, pożerając tylko „tych złych”. Jeśli więc nie chce się trafić do drewnianej otchłani, lepiej nie stawać mu na drodze.

Skoro zabójczym przedmiotem może zostać skrzynia, to dlaczego nie stać się nim tron? A dokładnie Żelazny Tron? Fani „Pieśni Lodu i Ognia” zapewne zastanawiają się, co zabójczego jest w siedzisku królów. Wbrew pozorom, nie chodzi mi o ostre miecze, z których został wykonany. Nie mam na myśli również śmierci od otarć, czy siniaków, których nabawić się mogą osoby zasiadające na tym wyjątkowo niewdzięcznym fotelu. Jego mocą jest mieszanie w umysłach kandydatów na króla. Choć owy tron nie wykazuje żadnych magicznych mocy, to potęgę jaką ze sobą niesie, można mierzyć w ilości istnień, które pochłonęła walka o niego. To chyba wystarczająco świadczy o niebezpieczeństwie, tego groźnie wyglądającego, mebla.

Dość śmiało mogę powiedzieć, że najbardziej zabójczym przedmiotem, z którym się spotkałam, a jakiego nie mogło tu zabraknąć, jest Death Note ze znanej mangi. Death Note to dziennik, który za pomocą swej niezwykłej mocy, przyczynia się do śmierci każdej osoby, której imię i nazwisko znajduje się na jego stronach. Zabójczy artefakt stworzył sam Ryuk- jeden z bogów śmierci.

Dziennik Toma Riddle'aIdąc tropem notesów, nie mogę nie wspomnieć o Dzienniku Toma Riddle’a, który uprzykrza życie bohaterom drugiej części Harry’ego Potter’a. Już od początku wydaje się być przedmiotem podejrzanym, gdyż prowadzi dialog z osobą, która akurat z niego korzysta. Niby nic dziwnego, w końcu to świat magii. Jakby nie patrzeć, mapa Huncwotów też dawała odpowiedzi osobom, które na nią trafiły. Jednak jest różnica między żartobliwymi zdaniami, a świadomą rozmową. Dodatkowo, dziennik potrafił zawładnąć umysłem posiadacza i zaprowadzić go wprost w szczęki śmierci… lub Bazyliszka.

Każde dzieło fantasy jest ograniczone jedynie wyobraźnią autora. Dlaczego więc nie uczynić przedmiotów codziennego użytku złowrogimi narzędziami? W końcu miecze, łuki czy różdżki od zawsze przewijały się w dziełach tego typu, a niebezpiecznego Bagażu na stu nóżkach nie spotkamy wszędzie.

 

Prawie każdy z nas będąc dzieckiem oglądał filmy animowane, które wyprodukował Disney lub Pixar. Jednak wtedy rzadko zauważaliśmy ciekawostki, które zostawiali w nich twórcy. Zaglądając po latach do ulubionych bajek, wpadłam na trop kilku sprytnie zakamuflowanych niespodzianek, o których Wam opowiem. Pod lupę wezmę filmy: „Toy Story”, „Potwory i Spółka”, „Uniwersytet Potworny”, „Auta” i „Dzwonnik z Notre Dame”.

Na pierwszy ogień pójdzie kod, który przewija się w wielu bajkach Pixar’a, czyli A-113. Nie jest już tajemnicą, że stanowi on nazwę pracowni animacji w The California Institute of Arts. To właśnie na tym uniwersytecie kształcili się m.in. pracownicy Pixar. Umieszczanie, więc kodu A-113 w filmach jest swoistym puszczeniem oczka kolegom z branży. Możemy go znaleźć na drzwiach Sali uniwersytetu w drugiej części „Potworów i Spółki”, na rejestracji samochodu mamy Andy’ego w „Toy Story”, czy na pędzącym pociągu w „Autach”.

 

        Samochód  

 

A-113

 

Twórcy bajek nie stronią też od powielania i mieszania w produkcjach postaci. Może ma to na celu połączenie ich w większe uniwersum, a może jest nieznaczącą niespodzianką dla dociekliwych? Takie przerzucenie postaci ma miejsce w „Potworach i Spółce”, gdzie w pokoju Boo znajduje się Kowbojka z „Toy Story” i rybka Nemo z „Gdzie jest Nemo?”. Za to w „Toy Story”, na ścianie pokoju Andy’ego możemy zauważyć zegar z Myszką Mickey. Także w „Dzwonniku z Notre Dame” jedna z rzeźb bardzo przypomina Zeusa z „Herculesa”.

 

Kowbojka         Nemo w

 

Zegar z Myszką Mickey         Dzwonnik z Notre Dame

 

Nie można nie wspomnieć o innych, ciekawych Easter Egg’ach ukrytych w filmach animowanych. „Toy Story” może pochwalić się całkiem sporą kolekcją poukrywanych przekazów. Jednym z nich jest piosenka, którą możemy usłyszeć w scenie przeprowadzki rodziny Andy’ego do nowego domu. Melodią rozbrzmiewającą w samochodzie jest „Hakuna Matata”, czyli hit z „Króla Lwa”.

Easter Egg’iem łączącym „Toy Story” z „Autami” jest firma Dinoco. W „Toy Story” nazwano tak sieć stacji paliwowych, z których korzysta mama Andy’ego. W „Autach” natomiast jest to, rozchwytywany przez mistrzów toru, sponsor.

 

Dinoco         Dinoco

 

Jeśli o „Autach” mowa, kto wytrwał do napisów końcowych, mógł zobaczyć ciekawy zabieg, jakim upamiętniono Joe Ranft’a. Jest nim kino, na ekranie którego pojawiły się filmy „Dawno temu w trawie”, „Potwory i Spółka” oraz „Toy Story” w wersji samochodowej.

 

Dawno temu w trawie          Potwory i spółka

 

Toy Story

 

Po zrobieniu przygotowań do artykułu, mogę także obalić jeden z dość popularnych mitów dotyczących „Potworów i Spółki”. Rzekomo na ścianie w pokoju Boo miał wisieć dość dwuznaczny rysunek przedstawiający mamę i wujka Rogera. W filmie jednak nie znalazłam żadnej sceny, która go ukazuje, więc jest to prawdopodobnie jeden z żartów internetowych śmieszków.

 

Rysunek

Jak zapewne wiecie, Ziemia w 70 % składa się z wody. Otaczają nas morza i oceany, z których zaledwie 5 % zostało zbadane. To oznacza, że w głębinach mogą kryć się stworzenia o jakich nam się nie śniło. Powstało wiele legend i teorii na temat Nessie zamieszkującego szkockie jezioro, ogromnego Krakena, czy też Lewiatana. Jednak o nich wiemy już dość dużo. O wielu innych istotach nie mamy pojęcia lub nasza wiedza jest niewielka. Postanowiłam wybrać spośród wodnych stworów dziesięć mniej znanych i bliżej je przedstawić.


Kelpie

      Kelpie- to, pochodzący z wierzeń Celtów, wodny koń pojawiający się w rzekach i jeziorach . Jak głoszą podania, przybiera on formę łagodnego konia, który diametralnie zmienia swój charakter, gdy ktoś go dosiądzie. Porywa on jeźdźca i topi w głębinach zbiornika wodnego. Zdarzają się też przyjazne odmiany, które ostrzegają przed nadchodzącymi burzami. Kelpie, w wierzeniach szkockich, przedstawiany jest też jako człowiek o niebieskiej skórze, który wznieca sztormy, straszy konie i krzyżuje szlaki żeglarzom.

 Umibozu

Umibōzu- stwór z japońskich legend, który, w zależności od przekazu, ma ciało dobrze znanego żółwiaka chińskiego lub czarnego, wielkiego potwora. W pierwszej postaci jest niegroźny, a wręcz bojaźliwy. Jako olbrzym wyrządza zaś duże szkody, m.in. przewraca statki, gdy tylko ktoś na niego spojrzy lub wypowie jego imię. Czasem Umibōzu rzuca się na ludzi i pokrywa ich czarną mazią lub porywa dzieci i topi je w głębinach.

 Nahuelito

Nahuelito- to potwór z Patagońskiego jeziora, który zadziwiająco przypomina Nessie. Ukazywany jest jako wielki wąż lub żyjący miliardy lat temu Plezjozaur. Pierwsze doniesienia o tym stworzeniu pochodzą z lat 20-tych dwudziestego wieku. Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej zdjęć , na których rzekomo można zauważyć stwora. Nie wiadomo jednak, czy jak w przypadku potwora z Loch Ness, dowody te nie są zwykłą ściemą.

 Makara

Makara- jest to stworzenie z paszczą krokodyla i ogonem ryby lub też pół słoń- pół ryba, wywodzący się z mitologii indyjskiej. Często symbolizuje hinduskie bóstwa wodne. Jak głoszą podania, może mieć od dwóch do czterech łap.

 Ninki Nanka

Ninki Nanka- to stwór wprost z zachodniej Afryki. Według podań ma on postać gada z długim ciałem, najprawdopodobniej przypominającego smoka. Do tego jest bardzo niebezpieczny i porywa niegrzeczne dzieci.  Historie o nim nie zostały nigdzie zapisane, lecz do dziś przekazywane są w tradycji ustnej między ludnością zachodnioafrykańską.

 Mussie

Mussie- kolejny potwór z jeziora, tym razem kanadyjskiego. Według opisów może on pochodzić od morsa lub jakiejś ryby. Jeszcze inne źródła mówią o jego podobieństwie do znanego już Nessie, z niewielką różnicą w postaci trzeciego oka i ostrzejszych zębów. Jak twierdzą niektórzy, może być to pojedynczy przedstawiciel starego gatunku, który jakimś cudem przetrwał wiele lat. Wzmianki o nim pojawiły się już w 1916 roku w opowiadanych anegdotkach.

 Ningen

Ningen- jest to stwór badany przez japońskich kryptozoologów. Według doniesień przypomina połączenie człowieka z wielorybem. Jest biały i długi na 20-30 metrów. Obserwowany był w okolicach Antarktydy. Podejrzewa się, że Ningen może być  humanoidem, który przenosząc się z lądu do wody, przystosował się do życia w niej. Może coś w tym jest, skoro nawet rząd japoński postanowił zająć się tą sprawą.

 Bunyip

Bunyip- stworzenie to wywodzi się z wierzeń australijskich Aborygenów i zazwyczaj ukazywane jest w postaci zwierzęcia z ogonem konia oraz płetwami i zębami morsa. Jak głoszą legendy, Bunyipy zamieszkują rzeki i bagna, przeraźliwie wyją i... żywią się głównie kobietami. Kreatury te przewijają się w relacjach podróżników już od XIX wieku. Mimo wielu doniesień, naukowcy próbują racjonalnie wytłumaczyć owe sygnały i tak oto przypisują je różnym rybom, gadom, a nawet ludzkiej psychice.

 Mamlambo

Mamlambo- jest to dość dziwne stworzenie z południowoafrykańskich wierzeń. Jak podają źródła, ma ono mieć rzekomo 20 metrów długości, ciało ryby, głowę konia, szyję węża i krótkie nóżki. Jakby absurdalnego wyglądu było mało, w nocy świeci na zielono. Dodatkowo zjada ludzkie twarze i wysysa mózgi. Czyżby był wodnym zombie?

 Pinatubo

Pinatubo- doniesienia o nim pochodzą z Filipin, gdzie to widywany jest przez lud Aeta. Potwór ma podobno ogromne rozmiary i przypomina mieszankę rekina z sumem. Przez coraz to nowsze wzmianki o nim, panika wśród ludności narosła do tego stopnia, że zbadanie sprawy zlecono specjalnej ekipie.

 

Jak widać, legend i relacji o morskich stworach jest bardzo dużo. Spora część z nich jest zapewne wynikiem bujnej wyobraźni lub chwytem marketingowym mającym ściągnąć turystów, lecz w każdej opowieści jest ziarnko prawdy. Kto wie, może rzeczywiście zamieszkują one wody Ziemi. A może w głębinach kryją się jeszcze dziwniejsze potwory, których nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić?

               

magia

Przejawia się w kulturze od początków ludzkości, powstawała w różnych miejscach oraz ma wiele znaczeń i odmian, co sprawia, że jest nieprzeciętnie skomplikowana. Magia – co sprawiło, że ludzie stworzyli to pojęcie? Żeby je zrozumieć, należałoby starannie przestudiować wierzenia naszych przodków. Nietrudno jest się domyślić, że był to sposób na opisanie rzeczy niezwykłych i niezrozumiałych, z jakimi umysł człowieka w ciemnych latach nie mógł sobie poradzić. Były to zarówno siły natury jak również zjawiska nienaturalne, a raczej osobliwe przypadki, które w tamtych czasach wywoływały strach, nieobcy również nam jako lęk przed nieznanym. W takich okolicznościach był tylko jeden sposób, żeby ograniczyć grozę jaką ze sobą niosły. Nie mając zaplecza wiedzy, ludzie zaczęli wyjaśniać te niepojęte zjawiska za pomocą wyobraźni. Wiara w te wyobrażenia zapoczątkowała istnienie bóstw oraz magii czyli prób zapanowania nad nieznanym. Można by powiedzieć, że były to działania przeciwstawne do nauki. Ta sama wyobraźnia, która dziś pomaga nam zrozumieć działanie przeróżnych skomplikowanych mechanizmów, sprawiła, że utworzyliśmy zupełnie inną gałąź. Aktualnie potrafimy już wytłumaczyć co się dzieje wokół nas na tyle, że nie wierzymy w czary jako sposób oddziaływania na rzeczywistość. Oczywiście trwają badania nad umysłem człowieka, który lepiej wykorzystany mógłby obdarzyć nas wręcz magicznymi zdolnościami, jednak w chwili obecnej element wyobraźni jakim jest magia, ma charakter rozrywkowy i jest podwaliną światów fantastycznych. Ta długa droga, od straszliwych zabobonów i praktyk, do przyjemności jaką daje czas wolny spędzony na zabawie z fantastyką, mogłaby być tematem długiego wywodu naukowego. Z pewnością jeszcze będziemy do tego wracać, jednak tym razem spróbujmy znaleźć odpowiedź na pytanie: jak postrzegamy magię w dziełach fantastycznych, jest dobra czy zła?

Wiemy już, że wiara w czary powstała w wyniku strachu, co negatywnie odbija się na jej wizerunku. Zobaczmy jak przedstawiane są w kilku utworach literackich dzisiejszych czasów. Wszyscy znamy podział na białą i czarną magię. Biała jest dobra, a czarna jest zła. Proste nie? Otóż nie do końca. Na początek weźmy pod lupę mało skomplikowany przykład, czyli „Harrego Pottera” J. K. Rowling. Cała saga niewiele nam mówi oAvada Kedavra samej magii, chociaż akcja rozgrywa się w najwspanialszej szkole z tej dziedziny – Hogwarcie. Poznajemy sporo zaklęć oraz ich działanie, najważniejszy jest jednak wątek przygód naszego głównego bohatera. Mamy tu do czynienia ze standardowym schematem o którym już wspomniałem. Młodzi czarodzieje od swoich profesorów uczą się wykorzystywać dobre czary, oraz bronić przed tymi złymi, które reprezentują Voldemort i jego Śmierciożercy. Autorka daje nam jasną wskazówkę jak powinniśmy to odbierać. Przede wszystkim dobrzy magowie nie wykorzystują zaklęć niewybaczalnych, czyli uśmiercania, torturowania i przejmowania kontroli nad umysłem. Z pewnością ich skutek jest bezlitosny, lecz co kiedy stoimy przed wyborem – zostać zmasakrowanym wraz z ukochanymi osobami czy zabić Czarnego Pana i położyć kres śmierci i cierpieniom wielu ludzi? Możemy szukać lepszego rozwiązania, nie zawsze jednak jest nam dane znaleźć je na czas. Ostatecznie jest to jednak morderstwo. Jak wygląda sytuacja od drugiej strony? Czy użycie dobrego czaru uleczenia na Voldemorcie byłoby dobre? Jeśli ktoś to uczyni widząc go konającego, przyczyni się jednocześnie do dalszej wojny, w której ucierpią niewinni. Patrząc szerzej nawet tak neutralna i niewinna magia jak otwieranie zamków może przynieść różne skutki.

Zastanówmy się teraz nad nieco bardziej kontrowersyjnym rodzajem energii duchowej. Są ludzie, którzy poważnie obawiają się apokalipsy zombie. Nie chcę wcale zagłębiać się w ten temat, jednak wiążą się z tym strach i obrzydzenie jakie towarzyszą  również mocy ożywiania zwłok, czyli nekromancji. Chyba nie można powiedzieć o niezombiej nic dobrego. Jest wysoce nieetyczna o ile ożywionemu pozostanie świadomość, jeśli nie, to wciąż pozostaje odrażająca. W serii „Xanth” Piersa Anthony'ego widzimy to nieco inaczej. Armia umarlaków pod wodzą maga usiłuje uratować świat ludzi i dobrych stworzeń przed sprzymierzonymi siłami podstępnych potworów. Zombie walczą w dobrej sprawie, więc ich wizerunek jest zupełnie inny. Należy podkreślić, że w tym utworze nieżywym pozostaje cząstka świadomości i muszą pozostać w tym stanie już na wieki. Raczej nie znam ludzi, którzy pragnęliby takiego losu. Sam mag postanawia jednak po śmierci zostać zombie, gdyż wie, że istnieje sposób na całkowity powrót do świata żywych. W tej sytuacji nekromancja staje się magią życia i pomaga czarodziejowi odzyskać utraconą miłość. Jak widzimy granica między dobrem, a złem zaciera się również w tym przypadku. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Z jednej strony twierdzimy, że cel nie uświęca środków, z drugiej strony większość z nas byłaby zdecydowana zabić w obronie własnej i swoich bliskich, więc zostawiam ten temat do indywidualnej oceny.

Na koniec przedstawię sprawę w świetle cyklu „Miecz Prawdy” Terry'ego Goodkinda. W utworze magia podzielona jest na addytywną, czyli taką, która tworzy i rozbudowuje coś co już istnieje oraz subtraktywną, która jest przeciwieństwem tej pierwszej. Ten schemat nie wpasowuje się nijak w strukturę bieli i czerni. Magia w tym przypadku jest zdolna niemal do wszystkiego i tylko od maga zależy, czy będzie ona dobra, czy zła. Jest postrzegana jako narzędzie, tak jak młotek, którym możemy zbudować schronienie, albo kogoś uderzyć. Wszystko więc zależy od czarodzieja, który nią włada. Może on pomagać lub krzywdzić, bronić lub zabijać ludzi. Sam znajduje jej zastosowanie, tak więc to mag jest dobry lub zły. Ludzie zamieszkmagia jako narzędzieujący ten fantastyczny świat dzielą się na takich, którzy nie chcą mieć z magią nic wspólnego i dążą do jej zniszczenia oraz takich, którzy nie wyobrażają sobie bez niej życia. Zarówno pierwsi jak i drudzy mają mocne argumenty. Przed laty potężny czarnoksiężnik doprowadził do śmierci wielu niewinnych istot. Doprowadziło to do oddzielenia krainy, w której wszyscy mogli żyć bez magii. Z drugiej strony wiele dobrych stworzeń, które naturalnie miało w sobie magiczny dar, poczuło się zagrożone przez fanatyków.

Niełatwo jest jednoznacznie stwierdzić, który model jest prawidłowy. Czy magia jest dwubiegunowa i dąży do harmonii niczym yin yang, może jest neutralna i niektóre z jej działów są dobre lub złe? Do mnie chyba najbardziej przemawia opis magii, jako narzędzia w ręku istoty, której czyny mają znaczący wpływ na jej charakter. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

   

 

Syriusz Black- piesMotyw zamiany w zwierzę przewija się w wielu filmach, książkach czy grach fantasy. Jest on ukazany na różne sposoby, zamiana może być bardziej czy mniej kontrolowana, pożądana bądź nie. Również przyczyny stania się osobą zdolną do zmiany kształtu mogą być rozmaite. Postanowiłam jednak pochylić się nad pytaniem, moim zdaniem, dość istotnym przy tym temacie, a mianowicie czy takie zmiany w zwierze są darem czy raczej przekleństwem? Tym razem na warsztat rzuciłam: serię książek „Animorphs” K. A. Applegate, „Harrego Pottera i więźnia Azkabanu” J. K. Rowling, „W niewoli zmysłów” Nalini Singh, a także serial „Czysta krew”.

Po książki z serii „Animorphs” sięgnęłam będąc jeszcze dzieckiem i już wtedy zainteresował mnie ukazany w nich temat morfowania. Bohaterowie powieści swoje niezwykłe moce zyskali od obcego, który przybył na Ziemię w celu ochrony jej przed wrogimi cywilizacjami. To historia dość odbiegająca od większości wyobrażeń o zmieniających się w zwierzęta, jednak na pewno wnosząca dużo świeżości do tej dziedziny. Główni bohaterowie to grupka młodych ludzi, którzy niejako wbrew sobie zostają obarczeni odpowiedzialnością za losy Ziemi. Zostają wciągnięci w kosmiczny spisek, a swoje nabyte zdolności muszą wykorzystać do obrony ludzi. W tym przypadku na pytanie, czy są one darem czy przekleństwem bohaterów, nie trudno odpowiedzieć, ponieważ kilka niewielkich korzyści, jakimi były np. posmakowanie lotu ptaka, czy doznanie siły tygrysa, nie przyćmi ogromnej odpowiedzialności rzuconej na tak młode osoby. Zamiana w zwierzęta była bardzo ryzykowna, wystarczyło zapomnieć się w obcym ciele i stawało się nim na zawsze. Co ze zwierzęcymi odczuciami? Dopóki było się ptakiem, koniem czy psem, były one całkiem przyjemne, lecz gdy sytuacja wymagała przeobrażenia się np. w jaszczurkę, uwięziony w owym ciele człowiek mógł nie zgadzać się na pożeranie much, na które jaszczurka z ogromną przyjemnością polowała. Dlaczego w takim razie nie mógł jej powstrzymać? Tutaj mamy kolejną wadę morfowania. Amator nie był w stanie od początku przemiany w pełni kontrolować swojej przeobrażonej postaci. Jego umysłem władała osoba i zwierzę, każde ze swoimi uczuciami, instynktami, lękami i przyzwyczajeniami. To tylko kilka argumentów, abstrahując oczywiście od głównej historii, w której bohaterowie narażeni są na śmierć w obronie ludzkości, świadczących o tym, że w serii „Animorphs” przemiana w zwierzę to zdecydowanie bardziej przekleństwo niż dar.

U J.K. Rowling z motywem zmiennokształtności stykamy się w trzeciej części, jaką jest „Harry Potter i Więzień Azkabanu”, gdzie poznajemy Syriusza Blacka. Jest on jednym ze zmiennokształtnych, tak jak i Glizdogon, czy zmarły James Potter. Grupka bohaterów, już za czasów szkolnych posiadła umiejętność przeobrażania się w zwierzęta. W przeciwieństwie do Animorphsów nie otrzymali od nikogo owej zdolności, lecz sami się jej nauczyli. Samo to, że musieli się jej nauczyć, świadczy o tym, że nie mogła być to niechciana umiejętność. Zdecydowanym jej plusem była możliwość zamiany w zwierzę na bardzo długi czas, bez praktycznie żadnych konsekwencji, tu idealnym przykładem jest Glizdogon żyjący w ciele szczura kilkanaście lat. Animagowie, bo tak nazywano czarodziejów potrafiących przybierać inne formy, zmieniali się przeważnie w jedno, wybrane przez siebie zwierzę. Ich wybór był w pełni świadomy, decydowali się na postać, której rzeczywiście potrzebowali, która mogła przynieść im jakieś korzyści. Bo któż będzie zwracał uwagę na animaga w postaci psa, który w ten sposób może chronić swoją rodzinę? A kto ośmieli się podejrzewać przyjaciela rodziny, jakim jest szczur, o posiadanie ludzkiego ciała i przybranie postaci zwierzęAnimorphscia tylko po to, by móc uciec przed zemstą? Raczej niewielu. To dowodzi, że zmiennokształtność, w tym przypadku, jest darem, choć ciężko mówić tu o darze, ponieważ umiejętność ta jest całkowicie wyuczona.

Nalini Singh zabiera nas w podróż do świata przyszłości, w której zmiennokształtni żyją na równi z Psi (rasa nadludzi wyszkolona niczym maszyny do wykonywania powierzonych celów). Sama powieść „W niewoli zmysłów” nie należy do literatury, którą mogłabym polecić fanom fantastyki, gdyż jej tematyka bliższa jest romansowi. Skupmy się jednak na samych zmiennokształtnych, których cechuje niezwykła żywiołowość. Zwierzęta, w które się zmieniają nie opuszczają ich nawet w ludzkiej postaci, są jakby ich wewnętrznym głosem. Często kierują nimi w sytuacjach pełnych emocji, zważając na tematykę książki, widać to szczególnie, gdy zmienni są podekscytowani płcią przeciwną. Umiejętność przemiany nie jest niczym wyuczonym, gdyż obdarzone nią osoby po prostu się takimi rodzą. Przez „siedzące w nich” zwierzęta są bardziej wrażliwe na bodźce, emocje, są także bardziej rodzinne i czułe. W tym przypadku nie bardzo mogę przytoczyć jakiekolwiek wady bycia zmiennokształtnym, więc zdecydowanie jest to dar.

Obraz zmieniających postaci w serialu „Czysta krew” przywołam jako ostatni, ponieważ tu sytuacja nieco się komplikuje. Osoby zdolne do wcielania się w inne postaci mogą przybrać kształt dowolnego zwierzęcia, które widziały. Teoretycznie, umiejętność zmiany jest niezwykłym przeżyciem, pozwala wyzwolić pokłady energii, daje poczucie wolności, umożliwia zapomnienie o negatywnych przeżyciach. Wydawać by się mogło, że nie ma w tym nic złego. To nie do końca prawda. Zmiennokształtność, gdy nie jest poznana przez osobę nią obdarzoną może stać się prawdziwym problemem i przyczyną niezrozumienia otoczenia i własnej osoby, jak to się stało z Samem Merlotte’em, który poznał siebie będąc nastolatkiem nie mającym oparcia w bliskich. Kolejnym ryzykiem jakie niesie ze sobą zamiana w zwierzę jest możliwość wykorzystania tego przez inne osoby dla własnych celów, o czym przekonał się Tommy, będący źródłem zysków dla swoich rodziców wysyłających go na walki psów. Jak widać życie zmiennych nie było tak proste. Dochodzi tu również aspekt przybrania ciała innego człowieka, jednak możliwy był on jedynie w przypadku morderstwa drugiej osoby. Wiązał się on z ogromnym bólem osoby, która się zmieniała i nie był do końca kontrolowany. Wydaje mi się, że w tej sytuacji zmiennokształtność ciężko określić jako dar czy przekleństwo.

 

Podsumowując, jak widać ile książek, filmów czy seriali, tyle opisów zmian w zwierzęta. W wielu sytuacjach charakter tej umiejętności jest z góry bardziej czy mniej dobry dla osoby nią obdarzonej, jednak zdarzają się i takie, gdy ma ona tyle samo wad, ile zalet. Właśnie z tego powodu ciężko mi jednoznacznie określić czy zmiennokształtność jest darem czy przekleństwem. Pozostawiam to więc do samodzielnej oceny każdego z Was.

 


Alicja w krainie czarówPewnie wiele razy w życiu spotkaliście się ze stwierdzeniem, że powinno się rozwijać  swoją wyobraźnię. Sposoby na to nie są wielką tajemnicą: czytanie książek, w tym  fantasy, które wprowadzają wasz umysł na najwyższe obroty, rozwiązywanie zagadek  logicznych, pisanie opowiadań, wymyślanie komiksów, gier, jak również słuchanie  muzyki, sprawia, że wizualizujemy sobie wiele miejsc,    sytuacji, obrazów. Rozwijanie  wyobraźni wcale nie wymaga od nas wielkich  przygotowań, żadnego nakładu pieniędzy,  nawet nie potrzebujemy do tego  specjalnie wyznaczonego czasu, bo do świata wyobraźni  można przenieść się w  czasie jazdy autobusem, podczas sprzątania czy przed snem. Jak  widać rozwijanie  wyobraźni wcale nie jest trudne, lecz po co właściwie ją rozwijać? Do  czego nam  się przydaje?

Jak większość dzieciaków, przygodę z tworzeniem świata wewnętrznego zaczęłam dość wcześnie, bo już w wieku kilku lat bawiłam się w wymyślanie różnych przygód jakie przeżywam ja, moje lalki, misie, czy koledzy i koleżanki. Całkiem szybko zaczęłam też czytać i niemal natychmiast stałam się molem książkowym. Potrafiłam spędzać godziny na siedzeniu w szafie z lampką i książką w ręce (niech rzuci kamieniem ten, kto nie miał swoich dziwnych przyzwyczajeń). Wcielałam się w postaci z powieści, które chłonęłam, widziałam świat ich oczyma, nawet długo po przeczytaniu lektury. To wszystko było dla mnie tak naturalne, że niespecjalnie zastanawiałam się nad korzyściami jakie może przynieść mi bujna wyobraźnia. Jednak po wielu latach i skończonych szkołach zaczęłam szukać swojego miejsca na ziemi. Pewnie zastanawiacie się co do tego ma wyobraźnia? Bardzo dużo!

Wielu pracodawców wymaga od swoich pracowników kreatywności, a czym ona właściwie jest? Niczym innym jak tylko wcielaniem w życie swoich pomysłów, które biorą się z wyobraźni. Bogaty umysł może pomóc Ci osiągnąć zamierzone cele. W końcu to osoby kreatywne częściej awansują na wyższe stanowiska, bo są one w stanie wnieść do firmy więcej niż pochłonięty życiem codziennym, niezbyt pomysłowy pracownik. To one będą przekraczać ramy przyzwyczajenia i wyglądać w przyszłość, w taką przyszłość jaka ich zdaniem może okazać się lepsza.

 A co w momencie, gdy korporacyjne życie, nawet z możliwością rozwoju, nie jest naszym marzeniem? Tutaj wyobraźnia jest niezastąpiona! Czy wyobrażacie sobie, by Microsoft, Apple, Facebook, nawet przydrożna restauracja czy sklep pani Jadzi, powstały bez jej udziału? Założyciele każdej z tych firm czy działalności musieli na początku wykazać się kreatywnością, by zdecydować czym będą się zajmować, na jakich zasadach będą działać, do jakich klientów kierują swoje usługi, a nawet jak ustawią swój towar czy nazwą działalność. Choć może się to wydawać abstrakcyjne, to nasz bogaty umysł jest napędem każdej z tych rzeczy. Możecie pomyśleć, że przecież nie ma osoby, która nie jest w stanie otworzyć warzywniaka. To prawda, każdy może to zrobić, ale tylko człowiek kreatywny będzie w stanie utrzymać się na rynku. Tylko osoba z pomysłem zachęci swoich klientów do kupna akurat u niej. Wiadomym jest, że Apple czy Facebook wymagały większej wyobraźni, bo już samo odkrycie potencjału w takiej działalności jest nie lada wyzwaniem. A co z Wami czytelnicy? Pomyślicie sobie, w porządku, nie mam ochoty otwierać sklepu, a drugiego Facebooka nie będę zakładać, więc co mogę zrobić? Tu z pomocą przybywa nie kto inny, jak własna wyobraźnia! Zastanówcie się co lubicie robić, jakie są wasze pasje, zainteresowania. To na nich budujcie swoją przyszłość! Przecież nie ma nic piękniejszego od robienia w życiu tego co kochamy! Wystarczy odrobina pomysłowości.

Jak wiadomo bogata wyobraźnia wpływa też na humanistyczną stronę naszego życia. Pisarz bez wyobraźni byłby nijaki, a wręcz niezdolny do stworzenia jakiegokolwiek dzieła. Spróbujcie wyobrazić sobie (oto wasze ćwiczenie na kreatywność) Tolkiena, który nie rozwijał nigdy umysłu, pomyślcie, że tak ogromny talent mógłby być zmarnowany na rzecz np. podrzędnego poradnika o ogrodnictwie, który jakby nie patrzeć wymaga dużo mniej wyobraźni. Sam warsztat, jakim jest pisanie, da się wyćwiczyć, lecz pisanie kreatywne i ciekawe wymaga naszego wkładu. Tak samo jest z tworzeniem muzyki, scenariuszy do filmów czy spektakli, nawet z rysowaniem. Wszystkie artystyczne działy wymagają od autora ogromnych pokładów kreatywności. Co dziwne, wyobraźnia ma też wielkie znaczenie w naukach ścisłych. Jako osoba zawsze podzielona pomiędzy humanizm, nauki ścisłe, a artystyczne nie dostrzegałam jak dużą rolę rozwój umysłu odgrywa w każdej z tych dziedzin. Łącząc wszystko w jedną całość jest mi łatwiej przyswajać wiedzę z każdej po trochę. Jednak udało mi się spotkać osobę, która mając problem z matematyką, uświadomiła mi, jak ogromną mocą włada nasz mózg. Nie mając nigdy większych problemów z liczbami, nie zastanawiałam się jak postrzegam działania na nich. Rozmowa z ową osobą pomogła mi zrozumieć, że zawsze widziałam je oczami wyobraźni, przenosiłam matematykę z kartki do umysłu. U niej natomiast wytworzyła się bariera nie pozwalająca zobaczyć liczb. To może oznaczać, że bogata wyobraźnia, lecz rozwijana na wielu płaszczyznach, co jest niezwykle ważne, pozwala nam łatwiej funkcjonować w codziennym życiu.

Zalet rozwiniętej wyobraźni jest o wiele więcej, lecz na tych kilku najważniejszych poprzestanę. Resztę z nich pozostawię Waszej własnej wyobraźni . A kończąc chciałabym Was zachęcić do nawet najmniejszego wysiłku włożonego w kształtowanie kreatywności i rozwoju umysłu. Kilka stron książki dziennie, wizualizacja fantastycznego świata, opis niezwykłego wydarzenia czy miejsca, a nawet muzyka instrumentalna, pozwala w znaczny sposób pobudzić pracę umysłu, która jak widać potrzebna jest nam nawet na co dzień. A co najważniejsze, świat osób posiadających bogatą wyobraźnię jest bardziej kolorowy i ciekawy. W końcu wyobraźnia pobudza w nas też ciekawość do poznawania nowych rzeczy, miejsc czy ludzi.


Copyright © 2015 mitycznytalent.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone.
środa, czerwiec 20, 2018