ADSENSE

Fantastyka naszym okiem

 

Czy jesteś ciekaw jak zespół Mitycznego Talentu postrzega różne zagadnienia fantastyczne? Interesuje Cię analiza potworów, a może charakterystyka wampirów czy też emocje, które wywołują w nas różni bohaterowie? Jeśli na któreś z pytań odpowiedziałeś twierdząco, to jesteś w dobrym miejscu. W tym dziale znajdziesz wiele ciekawych artykułów pisanych naszą ręką i wyobraźnią.

 

Pokaż # 
Tytuł Odsłony
Za co kochamy nie-superbohaterów? 277
"Indyki", czyli małe wielkie gry 848
Fantastyka na nieruchomym obrazie 1263
O sztucznej i superinteligencji, science-fiction i innych 1184
Podgatunki Fantastyki w pigułce 1649
Legendy polskie 1415
Bajki Disneya- dawniej a dziś 1916
Zabójcze przedmioty w fantastyce 1756
Historia smoków cz. 2 2928
Legendarne stworzenia wodne 4976

Nowości - Fantastyka naszym okiem

               

magia

Przejawia się w kulturze od początków ludzkości, powstawała w różnych miejscach oraz ma wiele znaczeń i odmian, co sprawia, że jest nieprzeciętnie skomplikowana. Magia – co sprawiło, że ludzie stworzyli to pojęcie? Żeby je zrozumieć, należałoby starannie przestudiować wierzenia naszych przodków. Nietrudno jest się domyślić, że był to sposób na opisanie rzeczy niezwykłych i niezrozumiałych, z jakimi umysł człowieka w ciemnych latach nie mógł sobie poradzić. Były to zarówno siły natury jak również zjawiska nienaturalne, a raczej osobliwe przypadki, które w tamtych czasach wywoływały strach, nieobcy również nam jako lęk przed nieznanym. W takich okolicznościach był tylko jeden sposób, żeby ograniczyć grozę jaką ze sobą niosły. Nie mając zaplecza wiedzy, ludzie zaczęli wyjaśniać te niepojęte zjawiska za pomocą wyobraźni. Wiara w te wyobrażenia zapoczątkowała istnienie bóstw oraz magii czyli prób zapanowania nad nieznanym. Można by powiedzieć, że były to działania przeciwstawne do nauki. Ta sama wyobraźnia, która dziś pomaga nam zrozumieć działanie przeróżnych skomplikowanych mechanizmów, sprawiła, że utworzyliśmy zupełnie inną gałąź. Aktualnie potrafimy już wytłumaczyć co się dzieje wokół nas na tyle, że nie wierzymy w czary jako sposób oddziaływania na rzeczywistość. Oczywiście trwają badania nad umysłem człowieka, który lepiej wykorzystany mógłby obdarzyć nas wręcz magicznymi zdolnościami, jednak w chwili obecnej element wyobraźni jakim jest magia, ma charakter rozrywkowy i jest podwaliną światów fantastycznych. Ta długa droga, od straszliwych zabobonów i praktyk, do przyjemności jaką daje czas wolny spędzony na zabawie z fantastyką, mogłaby być tematem długiego wywodu naukowego. Z pewnością jeszcze będziemy do tego wracać, jednak tym razem spróbujmy znaleźć odpowiedź na pytanie: jak postrzegamy magię w dziełach fantastycznych, jest dobra czy zła?

Wiemy już, że wiara w czary powstała w wyniku strachu, co negatywnie odbija się na jej wizerunku. Zobaczmy jak przedstawiane są w kilku utworach literackich dzisiejszych czasów. Wszyscy znamy podział na białą i czarną magię. Biała jest dobra, a czarna jest zła. Proste nie? Otóż nie do końca. Na początek weźmy pod lupę mało skomplikowany przykład, czyli „Harrego Pottera” J. K. Rowling. Cała saga niewiele nam mówi oAvada Kedavra samej magii, chociaż akcja rozgrywa się w najwspanialszej szkole z tej dziedziny – Hogwarcie. Poznajemy sporo zaklęć oraz ich działanie, najważniejszy jest jednak wątek przygód naszego głównego bohatera. Mamy tu do czynienia ze standardowym schematem o którym już wspomniałem. Młodzi czarodzieje od swoich profesorów uczą się wykorzystywać dobre czary, oraz bronić przed tymi złymi, które reprezentują Voldemort i jego Śmierciożercy. Autorka daje nam jasną wskazówkę jak powinniśmy to odbierać. Przede wszystkim dobrzy magowie nie wykorzystują zaklęć niewybaczalnych, czyli uśmiercania, torturowania i przejmowania kontroli nad umysłem. Z pewnością ich skutek jest bezlitosny, lecz co kiedy stoimy przed wyborem – zostać zmasakrowanym wraz z ukochanymi osobami czy zabić Czarnego Pana i położyć kres śmierci i cierpieniom wielu ludzi? Możemy szukać lepszego rozwiązania, nie zawsze jednak jest nam dane znaleźć je na czas. Ostatecznie jest to jednak morderstwo. Jak wygląda sytuacja od drugiej strony? Czy użycie dobrego czaru uleczenia na Voldemorcie byłoby dobre? Jeśli ktoś to uczyni widząc go konającego, przyczyni się jednocześnie do dalszej wojny, w której ucierpią niewinni. Patrząc szerzej nawet tak neutralna i niewinna magia jak otwieranie zamków może przynieść różne skutki.

Zastanówmy się teraz nad nieco bardziej kontrowersyjnym rodzajem energii duchowej. Są ludzie, którzy poważnie obawiają się apokalipsy zombie. Nie chcę wcale zagłębiać się w ten temat, jednak wiążą się z tym strach i obrzydzenie jakie towarzyszą  również mocy ożywiania zwłok, czyli nekromancji. Chyba nie można powiedzieć o niezombiej nic dobrego. Jest wysoce nieetyczna o ile ożywionemu pozostanie świadomość, jeśli nie, to wciąż pozostaje odrażająca. W serii „Xanth” Piersa Anthony'ego widzimy to nieco inaczej. Armia umarlaków pod wodzą maga usiłuje uratować świat ludzi i dobrych stworzeń przed sprzymierzonymi siłami podstępnych potworów. Zombie walczą w dobrej sprawie, więc ich wizerunek jest zupełnie inny. Należy podkreślić, że w tym utworze nieżywym pozostaje cząstka świadomości i muszą pozostać w tym stanie już na wieki. Raczej nie znam ludzi, którzy pragnęliby takiego losu. Sam mag postanawia jednak po śmierci zostać zombie, gdyż wie, że istnieje sposób na całkowity powrót do świata żywych. W tej sytuacji nekromancja staje się magią życia i pomaga czarodziejowi odzyskać utraconą miłość. Jak widzimy granica między dobrem, a złem zaciera się również w tym przypadku. Każdy ma swoje zdanie na ten temat. Z jednej strony twierdzimy, że cel nie uświęca środków, z drugiej strony większość z nas byłaby zdecydowana zabić w obronie własnej i swoich bliskich, więc zostawiam ten temat do indywidualnej oceny.

Na koniec przedstawię sprawę w świetle cyklu „Miecz Prawdy” Terry'ego Goodkinda. W utworze magia podzielona jest na addytywną, czyli taką, która tworzy i rozbudowuje coś co już istnieje oraz subtraktywną, która jest przeciwieństwem tej pierwszej. Ten schemat nie wpasowuje się nijak w strukturę bieli i czerni. Magia w tym przypadku jest zdolna niemal do wszystkiego i tylko od maga zależy, czy będzie ona dobra, czy zła. Jest postrzegana jako narzędzie, tak jak młotek, którym możemy zbudować schronienie, albo kogoś uderzyć. Wszystko więc zależy od czarodzieja, który nią włada. Może on pomagać lub krzywdzić, bronić lub zabijać ludzi. Sam znajduje jej zastosowanie, tak więc to mag jest dobry lub zły. Ludzie zamieszkmagia jako narzędzieujący ten fantastyczny świat dzielą się na takich, którzy nie chcą mieć z magią nic wspólnego i dążą do jej zniszczenia oraz takich, którzy nie wyobrażają sobie bez niej życia. Zarówno pierwsi jak i drudzy mają mocne argumenty. Przed laty potężny czarnoksiężnik doprowadził do śmierci wielu niewinnych istot. Doprowadziło to do oddzielenia krainy, w której wszyscy mogli żyć bez magii. Z drugiej strony wiele dobrych stworzeń, które naturalnie miało w sobie magiczny dar, poczuło się zagrożone przez fanatyków.

Niełatwo jest jednoznacznie stwierdzić, który model jest prawidłowy. Czy magia jest dwubiegunowa i dąży do harmonii niczym yin yang, może jest neutralna i niektóre z jej działów są dobre lub złe? Do mnie chyba najbardziej przemawia opis magii, jako narzędzia w ręku istoty, której czyny mają znaczący wpływ na jej charakter. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

 

wilkołakOd wieków lesiste tereny Europy stwarzały zagrożenie dla ludzi. Wewnątrz borów czyhały przeróżne niebezpieczeństwa począwszy od drapieżnych zwierząt, przez tajemnicze mary, nieustępliwe wichry, po korzenie drzew pod nogami. Jednym z najgroźniejszych stworzeń, które spędzało chłopom sen z powiek był wilkołak.

 

Ludzie-wilki miały niszczycielską siłę, ostre pazury i ogromne zębiska. Wyostrzone zmysły pomagały im poruszać się w ciemności zwinnie i bezszelestnie, a włochate cielska były odporne na ciosy. Ogarnięte dziką furią brały na cel każdego, nikt bowiem nie stanowił dla nich zagrożenia. Jak więc się przed nimi bronić? Zwykłą bronią nic nie wskóramy, potrzebujemy specjalnych metod, które chciałbym Wam przedstawić zaczynając od, w mojej ocenie, najbardziej skutecznych. Opatrzę je również rysunkami, które w łatwy i przystępny sposób pomogą zrozumieć i przyswoić tę lekcję.

 

1.    Srebro

Użyj srebra lub święconej wody (wersja dla ubogich) , by stworzyć broń o zabójczych dla wilkołaka właściwościach. Wiadome jest, że metal ten ma w sobie moc niszczenia demonicznej tkanki. Najlepiej jest wytopić kulę i wpakować ją zwierzowi prosto w serce. Można oczywiście użyć broni białej, lecz trzeba się wtedy liczyć z możliwością bycia rozszarpanym i pogryzionym.

srebro

2.    Nóż ze stopionego krucyfiksu

Krótka broń o wielkiej sile. Tak jak wyżej należy trafić w serce lub w pysk. Jest to niezwykle trudne i zarazem skuteczne. Minusem jest zasięg ostrza, lecz takim dobrze wyważonym nożem można przecież rzucić.

 krucyfiks

3.    Ogień
Nie ma pewności co do możliwości uśmiercenia bestii ogniem, lecz wilcze futro bardzo dobrze się pali, co w najgorszym razie sprowokuje stwora do ucieczki. Mamy tutaj pole do popisu jeśli chodzi o sposoby podpalenia, wystarczy użyć nieco wyobraźni.

ogien

4.    Rzut widłami
Ciśnij widły między oczy. Muszą być osinowe (to bardzo ważne!). Nie znam skutecznych przypadków użycia drwa przeciw wilkołakowi. Być może to zadanie przerasta niedoświadczonych obrońców.

widły

5.    Magia
Prawdopodobnie skuteczniejsze od powyższego sposobu, jednak prawie niewykonalne ze względu na niedobór czarowników. Odpowiednie zaklęcia mogą uśmiercić potwora, sprowadzić go do ludzkiej postaci, w której łatwiej go zabić, bądź całkiem odczarować, by napić się potem razem w szczęściu i harmonii.

magia

6.    Odrąbanie łap
Szanujący siebie wilkołak nie pozwoli sobie odciąć łapy. Gdyby jednak się to udało efekt jest zdumiewający. Wraca on bowiem na stałe do swojej ludzkiej postaci, lecz niestety bez uciętych kończyn.

łapy

7.    Amulety
Przeróżne świecidełka, kamienie znalezione w górach połączone z liśćmi roślin o odpychającym zapachu powinny odstraszyć stwora.

amulety

8.    Czosnek

Panaceum na wszystkie zagrożenia, zupełnie nieskuteczne przeciw wilkołakowi. Być może zawieszenie kilku główek na drzwiach pozwoli umknąć wilczej furii wywołując w potworze litość i śmiech.

czosnek

 

Jak widać sposobów na pokonanie bądź wystraszenie wilkołaka jest wiele. W sieci można znaleźć ich jeszcze więcej, lecz przed użyciem każdego z nich należy się porządnie zastanowić, bowiem w sytuacji zagrożenia warto jest mieć przy sobie najskuteczniejsze środki.


Wampiry i wilkołaki bardzo często razem pojawiają się w różnych dziełach literackich, filmowych, w grach czy generalnie rozumianej popkulturze. Czy to tylko wymysł autorów? Może łączenie ich we wspólnym motywie jest na tyle chwytliwym tematem, że warto to robić? A może związek między wampirem a wilkołakiem jest głębiej zakorzeniony?

Już w XIX- wiecznym „Draculi” Brama Stokera, mamy ukazaną niezwykłą zależność pomiędzy wampirem a wilkami. Dracula posiada moc pozwalającą mu panować nad tymi zwierzętami. Na jego wezwanie stają się agresywne i gotowe do obrony terytorium. Ta nadludzka umiejętność, sprawia, że zwierzęta tak dzikie dają się okiełznać.

Również w dzisiejszych dziełach mamy do czynienia z zetknięciem obu istot. Dobrze znany w popkulturze „Zmierzch” S. Meyer pokazuje dzielące je cechy. Początkowo obie rasy są do siebie wrogo nastawione i żyją w wieloletnim konflikcie. W tym przypadku żadna z nich nie posiada władzy nad drugą, jak miało to miejsce w „Draculi”. Podobnie jest w kinowej serii „Underworld”, w której to lykanie i wampiry od setek lat prowadzą ze sobą wojnę. Wilkołaki są ukazane w niej jako bezmyślne, dzikie bestie. To wampiry są istotami rozumnymi i sprytnymi, co sprawia, że zyskują w oczach widza.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w serialu „Czysta krew”, gdzie nie mamy podziału na dobre i złe postaci. Wszystkie charakteryzuje dualizm cech, co sprawia, że ciężko nam przywiązać się do jednej, konkretnej rasy. Co ważne, wampiry i wilkołaki nie mają między sobą większych konfliktów (poza nieciekawą sytuacją z wilkołakami- nazistami), choć specjalną sympatią też do siebie nie pałają.

Jak widać owe postaci występują razem w wielu dziełach. Początkowo żyją w zgodzie, z czasem jednak autorzy widocznie oddalają je od siebie i zamieniają we wrogów. Czy aby na pewno relacje wilkołaków i wampirów są tak płytkie jak przedstawia nam to współczesna popkultura?

Cofnijmy się o kilkaset lat i zajrzyjmy do przekazów europejskiej kultury. Wampiry znane były od dawna, szczególnie na terenach bałkańskich i słowiańskich. To tam, tak naprawdę, zrodziły się legendy i podania o tych krwiożerczych istotach. W epilogu książki „Królowa Cieni” Marcusa Sedgwicka, natykamy się na ówczesne określenia wampirów. Poza tak oczywistymi jak „nosferatu” czy „krvoijac”, pojawiają się również takie jak „vrykolak”, „varcolac”, czy też „wilkołak”. Myślę, że nieprzypadkowym jest nazwanie wampira wilkołakiem, gdyż dawniej istoty te postrzegano jako jednego upiora. Może przyczyniło się do tego ich nocne życie, a może dość paskudny wygląd? Wampiry i wilkołaki były, w owych przekazach, zezwierzęcone i niemal pozbawione cech ludzkich. Co ważne polowały też na ludzi, a jaki to przestraszony, uciekający człowiek były w stanie odróżnić wilkołaka od wampira?

 

Jak widać oba stworzenia mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać. Choć korzenie, z których wyrosły, w popkulturze, już dawno zostały zatracone, to warto czasem sięgnąć do starych przekazów i zagłębić się w genezę potworów, które dziś podbijają ekrany kin. Możemy być zdziwieni tym, jak mało o nich wiemy, choć wyrosły z naszej kultury.

 

W fantastyce, od zawsze, przewija się mnóstwo dziwnych stworzeń. Niektóre przypominają ludzi, inne zwierzęta, jeszcze inne nie są podobne do niczego, co chodzi po Ziemi. Zdarzają się stworzenia, które są bardzo sympatyczne, ale też na wskroś złe.

Przekrój istot fantastycznych pod względem zarówno wyglądu, jak i charakteru, jest ogromny. To jednak nie zniechęciło nas do wybrania, spośród prawie czterdziestu postaci, naszego rankingu 10 najlepszych i najciekawszych. Każde z nich ocenialiśmy pod kątem: mocy (zarówno fizycznej, jak i magicznej czy umysłowej), wyglądu oraz charakteru.

Tak właśnie przedstawia się nasze Top 10 fantastycznych stworzeń:

 

1.    Smok

 Smok

 

To niezaprzeczalny zwycięzca naszego rankingu! Zarówno jego siła, jak i wygląd czy charakter zdecydowanie zasłużyły na najwyższe noty. Smoki to bardzo wyraziste mityczne stworzenia, które już od dawna budziły postrach wśród prostych ludzi. Do dziś są one inspiracją dla wielu autorów filmów oraz książek.

Więcej o nich dowiecie się z naszego poprzedniego artykułu: Historia smoków cz.1

 

2.    Nimfa

 Nimfa

 

Nimfy znane były już w starożytności, gdy to miały strzec przyrody, chronić pola i lasy. Niekiedy zdarzało im się uprowadzić jakiegoś młodzieńca. Co jakiś czas stawały się także kochankami bogów greckich. Nie bez powodu stały się uosobieniem płodności. Na naszych terenach z nimfami utożsamić możemy rusałki, które również były strażniczkami natury i przebiegłymi uwodzicielkami.

Nimfy zdobyły nasze serca swoim pięknem i niezwykłym wdziękiem, choć nie są silne, a ich charakter nie jest tak wyrazisty, jak w przypadku smoków, to naszym zdaniem (a także decyzją matematycznych algorytmów) zasługują na drugie miejsce.

 

3.    Tytan

 Tytan

 

Tytani to kolejne mityczne postaci w naszym rankingu. Pochodzą z Grecji, w której to istnieli jeszcze przed bogami. Byli to ogromni i bardzo silni mężczyźni wywodzący się z pokolenia olbrzymów. Wśród tytanów były też kobiety- Tytanidy.

Tytani dostali od nas najwyższe noty za siłę. Ich wygląd i charakter też wypadł nie najgorzej, choć to nieludzka moc przesądziła o trzecim miejscu wśród pozostałych istot fantastycznych.

 

4.    Diabeł

 Diabeł

 

Możecie zastanawiać się, co diabeł robi w naszym rankingu. Mimo, iż na pierwszy rzut oka nie jest bardzo wyróżnioną postacią fantastyczną, to jednak od dawna pojawia się w wielu znanych bestiariuszach na całym świecie. Diabła przedstawia się bardzo różnie, czasem jako człowieka z rogami, czasem człowieka- kozła. Jedno jest pewne, niezależnie od podań, jest on złą postacią wyrządzającą liczne szkody.

Diabeł, za swoją moc, otrzymał od nas największą liczbę punktów. Choć może fizycznie nie jest bardzo silny to liczne sztuczki umysłowe, które stosuje zasługują na taką ocenę. Wygląd i charakter tej postaci także nie wypadają źle.

 

5.    Feniks

 Feniks

 

Tego przepięknego, płonącego ptaka, stanowiącego symbol Słońca i nowego życia nie mogło tu zabraknąć. Feniksy także znamy już od dawna, gdyż przewijały się w wielu mitach. Każdy z przekazów jakie znamy opisywał  te ptaki jako istoty niezwykle urodziwe i majestatyczne.

My też daliśmy im najwyższe noty za wygląd oraz moc. W końcu efektowne stanięcie w płomieniach jest nie lada wyczynem. Słabszą cechą feniksów jest za to charakter, ale czy to ważne przy tak niezwykłej mocy?

 

6.    Sfinks

 Sfinks

 

Egipski król zagadek znany od starożytności. Pół człowiek- pół lew o nieprzeciętnym umyśle, z powodzeniem wykorzystujący zdolności logicznego myślenia. Tak przedstawiała się postać, którą dziś możemy oglądać pod postacią wielkiego posągu wśród piramid.

Za swoją moc manipulacji ludzkimi umysłami, Sfinks otrzymał od nas prawie najwyższą notę. Całkiem nieźle wypadł też jego wygląd i charakter, którego mu zdecydowanie nie brakuje.

 

7.    Dżin

 Dżin

 

Dżiny wywodzą się z wierzeń arabskich, gdzie mają postaci dobrych bądź złych duchów. Można było je więzić w słoikach, butelkach, czy lampach, by nie wyrządzały szkód lub spełniały trzy życzenia. Jednym z najbardziej znanych w popkulturze Dżinów jest ten mieszkający w lampie Alladyna.

Dżiny to postaci o mocnych charakterach, co nierzadko objawiało się w niespełnianiu życzeń tak, jakby chciała tego osoba o nie prosząca. Ciekawego wyglądu i niezwykłej, magicznej mocy również nie możemy im odmówić.

 

8.    Wilkołak

 Wilkołak

 

Wilkołaki to postaci zdecydowanie bliższe nam kulturowo, gdyż ich początki sięgają wierzeń słowiańskich i germańskich. Te wielkie mieszanki człowieka z wilkiem ujawniały się dopiero przy pełni księżyca. Choć wprawny umysł, potrafił dostrzec zmiany w osobie będącej likantropem także za dnia.

Wilkołaki były niezwykle silne, prezentowały się również nieźle, jedynym mankamentem mógł być ich dość słaby charakter. Nic dziwnego, będąc opętanym rządzą krwi ciężko jest zachować trzeźwość umysłu.

 

9.    Czarodziej

 Czarodziej

 

Czarownik, mag, czarnoksiężnik- wszystkie te określenia opisują człowieka parającego się magią i zgłębiającego jej tajniki. Istnieją czarodzieje źli i dobrzy, Ci chcący ulepszyć świat i nim zawładnąć.

Czarodzieje posiadali ogromną moc, nabytą lub wrodzoną, która pozwalała im rzucać potężne zaklęcia bądź sporządzać różnorodne mikstury. Musieli przy tym zachować silny charakter. Często jednak ich wygląd pozostawiał wiele do życzenia. Nic dziwnego, nie tak łatwo jest dbać o wygląd siedząc w lochach i opanowując magiczne sekrety.

 

10.  Hydra

 Hydra

 

Na końcu naszego rankingu swoje miejsce odnalazła hydra. Była ona, posiadającym wiele głów, wężem wodnym pochodzącym z mitologii greckiej. Jej charakterystyczną cechą była niezwykła żywotność. Nie mógł jej zgładzić pierwszy lepszy wojownik, ponieważ po odcięciu jednej z głów bestii, na jej miejsce wyrastały dwie nowe.

Za tę niezwykłą umiejętność hydra otrzymała od nas maksymalną liczbę punktów. Jej wygląd także oceniliśmy wysoko. Jedynym słabym punktem okazał się charakter, a raczej jego praktyczny brak.

 

 

Mamy nadzieję, że nasz ranking się Wam spodobał. A jak wyglądałby Wasz podział potworów i postaci fantastycznych?

 

W pierwszej części postawiłem tezę, że za określeniem „smok” mogą kryć się różne gatunki zwierząt. Warto w tym miejscu dodać, że o wspomnianych już skrzydlatych wężach w Egipcie piszą nie tylko starożytni historycy. Żyjący w XVI w. włoski botanik Prospero Alpini w swym dziele Historiae „Aegypti naturalis” (1581-1584) wymienia gatunek latających węży. Gatunek ten, wg niego, posiada coś w rodzaju grzywy (mały kawałek skóry na głowie), długi ogon o grubości palca zakończony płatem skóry przypominającym liść, a całkowita długość jednego osobnika mierzy tyle ile gałązka palmy. Alpini był człowiekiem nauki, skończył medycynę i opisał wiele gatunków roślin wcześniej nieznanych europejskim botanikom, latających węży więc raczej nie zmyślił. Wątpliwe też by pisał o czymś jedynie na podstawie historycznych źródeł, zwłaszcza że spędził w Egipcie 3 lata. Najrozsądniejszym wydaje się więc przyjęcie tezy, że na Bliskim Wschodzie jeszcze kilka wieków temu mógł istnieć gatunek węży, które w jakiś sposób były w stanie unosić się w powietrzu, choćby na niewielką wysokość i na krótką chwilę, i tym właśnie był smok w tamtych rejonach.

A co z naszym powszechnie znanym smokiem - majestatycznym stworzeniem o ognistym oddechu? Na jego temat również nie brakuje źródeł.

Powszechnie znana jest legenda o świętym Jerzym, który miał pokonać smoka. Nie każdy jednak wie, że św. Jerzy jest traktowany jako postać historyczna. Żył on w III w., sama legenda pochodzi jednak z XI w., z okresu wypraw krzyżowych. W tym miejscu warto wspomnieć, że smok pojawia się w Biblii kilkanaście razy i tak samo jak wąż jest uosobieniem szatana, prawdopodobnie więc nieprzypadkowo właśnie w takim okresie rozwinęła się historia o pokonaniu smoka przez chrześcijańskiego świętego. Niestety w legendzie nie znajdziemy opisu tego stworzenia.

Opis dostarczy nam natomiast inna święta, żyjąca w XII w. Hildegarda z Bingen - wizjonerka, mistyczka, i uzdrowicielka. Według jej zapisków, smok:

"(...) ma suchą skórę i niezwykłą temperaturę. Jego mięso nie jest we wnętrzu ani trochę ogniste. Za to oddech ma taki ostry, że się na powietrzu rozżarza jak iskra wykrzesana z kamienia. Człowieka bardzo nienawidzi i ma diabelską naturę. Kiedy oddycha jadowitym oddechem, otrząsa się powietrze. Mięso i kości z niego nie nadają się na lekarstwa, tyko sadło. Jak smok wyda ostatnie tchnienie, jego krew wysycha i nie płynie, ale jak zatrzyma w sobie oddech, jego krew wilgnie i płynie, i nie można jej używać do celów leczniczych.”

Z podobnego okresu pochodzi opis francuskiego mnicha i kronikarza Fulko z Chartres:

"Smoki charakteryzują się długimi, wstrętnymi pyskami, ostrymi zębami i ognistym językiem, uszy mają podobne do rogów, kark jest długi a ciało jaszczurcze. Dwie nogi są podobne do orlich pazurów, a skrzydła mają jak nietoperze. Smoki mieszkają w Indiach i w Etiopii, gdzie stale jest lato. Są to największe zwierzęta na świecie." 

Opisy skupiają się na innych cechach, ale pod jednym względem można zauważyć prawdopodobieństwo, „ostry oddech” i „ognisty język” – to już ten smok, którego znamy.

Przenieśmy się teraz o 200 lat w przód, do XIV wieku, kiedy żył Konrad z Megenbergu, którego najsłynniejsze dzieło „Księga przyrody” (1349) dostarcza następującego opisu:

 "Smok jest jednym z największych zwierząt na świecie. To zwierzę nie ma jadu. Gardło ma wąskie, a chodząc wystawia język. Paszczę rozwiera szeroko i wydaje skomlące dźwięki, zębami nie szkodzi. Ale przecież i nieznaczne jego ugryzienie jest szkodliwe. Szkoda jednak nie pochodzi z zębów, ale z tego, że pożera jadowite rzeczy. Smok trzyma się najwięcej w jaskiniowych skałach, szczególnie w ciasnych miejscach między skalnymi ścianami. Robi tak z powodu nadmiernej ciepłoty swojego ciała. Takie miejsca wyszukuje przede wszystkim wtedy, kiedy długo lata po kraju albo kiedy w lecie jest nadmiernie gorąco. W krainach, gdzie żyje, bywa też bardzo gorąco natychmiast po wschodzie słońca. Głosem i krzykiem straszy ludzi. Ludzie nie mogą wytrzymać jego spojrzenia i natychmiast umierają... Jeden rodzaj smoków nie ma nóg i pełza na brzuchu, a inny rodzaj, rzadszy, ma nogi."

Opis ten trochę odbiega od poprzednich i najbardziej kojarzy się z bazyliszkiem, którego w I w. opisywał rzymski historyk Pliniusz Starszy w „Historii naturalnej” jako węża z jaśniejszą plamą na głowie w kształcie korony, którego spojrzenie rozsadza kamienie i wypala zieleń. W księdze tej były opisane również smoki, który miały być największymi wrogami...słoni.

Koniec średniowiecza nie oznacza końca smoków, nadal znajdujemy wzmianki o nich u takich nowożytnych twórców jak:

- Konrad Gesner (1516-1565) - szwajcarski uczony, który podłożył podwaliny pod nauki przyrodnicze. Był autorem kilku dzieł, w których pisał o smokach, sklasyfikował smoki, podał ich różne opisy i miejsce bytowania, wspominał też o innych potworach, jak bazyliszek oraz siedmiogłowa hydra. Wizerunki i opisy smoków stworzone przez Konrada Gesnera stały się wzorem, na którym bezkrytycznie opierali się późniejsi badacze tematu smoków.

Smok

- Ulisses Aldrovandi (1552-1605) – włoski uczony, przyrodnik, autor „Monstrorum historia” – księgi o potworach.

Smok

 

- Athanasius Kircher - niemiecki teolog, jezuita, wynalazca, konstruktor i medyk. Kircher twierdził, że w świecie podziemnym , w korytarzach wulkanów żyją diabelskie istoty, a wśród nich są też smoki. Wskazywał on też na Alpy jako miejsce ich przebywania. Uważał, że skoro wielu autorów pisało o smokach to należy przyjąć, że one istnieją powoływał się też na autorytet Biblii. Jednym z jego argumentów na rzecz istnienia smoków był rzekomy szkielet jednego z nich znajdujący się wówczas w Rzymie w Muzeum kardynała Franciszka Barberiniego.

Smok

- Edward Topsell - angielski duchowny anglikański i pisarz, jeden z twórców podstaw nauki angielskiej. Jego dziełem jest „The History of four-footed beasts and serpents”, które zostało wydane w 1607 roku i wznowione w 1658 roku. Topsell informuje w nim, że istnieją różne rodzaje smoków na całym świecie, są tu nawet takie informacje, że smoki bardzo lubią jeść sałatę, ale unikają jabłek, ponieważ powodują one rozstrój żołądka.

Smok

 

O smokach wspominali w swych dziełach także m.in. holenderski zoolog Albertus Seba czy Johann Jakob Scheuchzer - szwajcarski przyrodnik, prekursor paleobotaniki, kartograf, lekarz, historyk i matematyk. Opisy znajdziemy też u polskich autorów tego okresu, według Jakuba Hauera „Smokowie rodzą się w Etiopijej, części świata Afryki, którzy są okrutni, jadowici, bystrzy, śmiali i natarczywi; wzrost abo wielkość ich w sobie, gdy jako ma być dorośnie, do podziwienia jest na łokci dwadzieścia, ma na sobie kudły kędzierzawe, żyje ścierwem różnym, gdy im już w którym miejscu nie stanie pożywienia, w dalszy kraj wędrują i pomykają się, dlatego z miejsca na miejsce przez różne wody, rzeki, jeziora płyną, łeb swój do góry jako wąż podniosszy.” Natomiast w pierwszej polskiej powszechnej encyklopedii wydanej w 1745 roku, której autorem jest Benedykt Chmielowski znajdziemy ilustracje takie jak „smoki rysowane z natury” czy „szkielet i rekonstrukcje smoka” jak i obszerne opisy: „SMOK jest także z Wężów rodzaju; gdy Wąż w miejscu ukrytym, wygodnym przez długość lat, do wielkiego przyjdzie wzrostu, nawet i skrzydła mający, nie z piór morę Ptaków, ale z błonek i skóry jak nietoperz. Natale solum daje mu Pliniusz Murzyńską Ziemię. Ex mente Kirchera rodzą się SMOCY jako i inne Monstra z pomieszania nasienia circa coitum. Gdzie Orłów i Sępów wiele, tam mało tych strasznych bestii, Teste Kirchero. DRACO u Greków nazwany od widzenia bystrego i czujnego.”

 Od ok. połowy XVIII wieku upadła wiara w istnienie smoków i zaprzestano o tym pisać w ramach nauk przyrodniczych. Przyczyniła się do tego Wielka Encyklopedia Francuska, w której jasno napisano, że smoki to istoty bajeczne.

O ile w starożytności i średniowieczu opisywano smoki jako coś namacalnego i znanego powszechnie, w nowożytności pisano o nich powołując się na wcześniejsze źródła, brak jednak opisów bezpośrednich spotkań. Czy to oznacza, że we wcześniejszych epokach cechowała ludzi większa wyobraźnia? A może smoki wyginęły pod koniec średniowiecza? Lub stały się bardzo rzadkimi okazami?

Jak podają w swojej książce "The Book of the Dragon" Judy Allen i Jeanne Griffith, jedną z jaskiń niedaleko Rzymu zamieszkiwał w 1691 r. potwór określany jako "skrzydlaty smok", który podobno miało terroryzować okolicznych mieszkańców. W posiadaniu niejakiego Ingegniero Cornelio Meyera zachował się jedyny sporządzony przez niego w tamtym okresie szkic, przedstawiający szkielet owego stworzenia. W 1998 roku John Goertzen zidentyfikował je jako gatunek znany pod nazwą "Scaphognathus Crassirostris", czyli pterozaur z rodziny Rhamphorhynchoidea. „Dokładny opis skóry powyższego zwierzęcia, kształt płatów na głowie, uszy oraz dokładny kształt błony na skrzydłach dowodzi, iż nie mamy tutaj do czynienia z rysunkiem skamieniałości, ale realnymi resztkami ciała po żyjącym w tamtym czasie stworzeniu." Czy to możliwe, że pojedynczy przedstawiciele gatunków uznanych za dawno wymarłe mogli przetrwać? Istnieje jeszcze kilka historii, które mogą popierać tę tezę.

Wspomniany już Athanasius Kircher w 1678 roku w swojej książce „Mundus Subterraneus” opisał dzieje pewnego mężczyzny o imieniu ‘Winkelried’, który miał rzekomo zabić smoka w czasie budowy swojej osady na terenie Szwajcarii. Zamieszczony w książce przez Kircher’a rysunek owego smoka okazał się być tyle przekonujący, że nawet słynny niemiecki paleontolog Peter Wellnhofer opublikował go w swojej książkce „Wielka encyklopedia pterozaurów” z 1993 roku (strona 20), jako najprawdopodobniej bazowaną na przypadkowo odkrytych skamieniałych szczątkach pterozaura z okresu Mezozoiku.

Zachodnioamerykański historyk Mari Sandoz napisał o "latającym wężu", który był widziany nad Missouri przez pasażerów parowca w latach 50-tych XIX wieku. Dekadę później, w latach 60-tych, doniesienia z czasów wojny secesyjnej informowały o zestrzeleniu przez żołnierzy Unii kilku wielkich, nieznanych nauce ptaków, nazywanych przez miejscowych "ptakami gromu" (Thunderbirds). Z tego okresu zachowało się kilka fotografii, przedstawiających żołnierzy z martwym stworzeniem bardzo przypominającym pterodaktyla.

Znaleziony pterodaktyl

W 1923 roku pewien przyrodnik o nazwisku Frank Melland napisał książkę na temat wierzeń i obyczajów plemienia Kaonde zamieszkującego tereny dzisiejszej Zambii. Opisał on w swoim dziele pewne spotykane w tamtym regionie, rzekomo bardzo niebezpieczne zwierzęta, określane mianem 'Kongamato' (zgniatacze łodzi). Według zebranych przez niego relacji i opisów, stworzenia te traktowane są przez lokalne plemiona jako niezwykle uporczywe szkodniki, a opisywane są jako latające stwory bez piór, o gładkiej skórze koloru czarnego lub czerwonego, o rozpiętości skrzydeł 4-7 stóp i posiadające długi dziób pełen ostrych zębów. Według relacji bestie te są podobno niezwykle agresywne, wielokrotnie miały one atakować i wręcz wywracać łódki rybackie pływające po rzekach oraz bagnach w dystrykcie Mwinilunga w zachodniej Zambii, niedaleko granicy Kongo i Angoli. Zdarzały się również rzekomo przypadki pożywiania się przez Kongamato wygrzebywanymi spod ziemi zwłokami zmarłych oraz ataki ludzi, którzy tylko ośmielili się na nie popatrzeć. Członkowie lokalnego plemienia Kaonde, którym przedstawiono książkę z ilustracjami pterozaurów, zgodnie identyfikowali Kongamato jako przedstawiciela gatunku Pterodactylus, żyjącego niegdyś na terenie Europy i Afryki, wymarłego (według oficjalnego stanowiska współczesnej paleontologii) w okresie późnej Jury.

Pterodaktyle

 

W latach 1932-33 miała miejsce ekspedycja do Afryki Zachodniej, wysłana przez British Museum, na której czele stał Ivan Sanderson, znany pisarz i zoolog. W dzienniku wyprawy zanotował on spotkanie z pewnym tajemniczym, niezwykle interesującym stworzeniem, które zaatakowało go wieczorem podczas polowania nad rzeką. Według opisu Sanderson'a napotkane zwierzę było niezwykle agresywne, posiadało "wielkie, czarne, podobne do Draculi skrzydła, wydające dźwięk 'shss-shssing' ", oraz „dużą paszczę najeżoną ostrymi zębami". Podobnych relacji, opisujących spotkania ze zwierzętami przypominającymi pterozaury aż po dziś dzień jest bardzo wiele, z czego najwięcej pochodzi od tubylczych plemion afrykańskich z okolic Zambii, Kenii, Rodezji, Zimbabwe, Angoli, Namibii, Tanzanii oraz Kongo - zarówno z terenów lesistych, jak i pustynnych.

W roku 1956 inżynier J.P.F. Brown twierdził, że widział Kongamato nad jeziorem Bengwelu, niedaleko miasta Fort Rosebery w Zambii (dawnej Północnej Rodezji). Według jego relacji, około godziny 6 wieczorem zauważył przelatujące powoli nad jego głową dwie istoty wyglądające na prehistoryczne, z których każda miała skrzydła o rozpiętości ok. 1 m, długi cienki ogon oraz cienką i wąską głowę, którą Brown przyrównał do wydłużonego psiego pyska. Długość całkowita zwierzęcia wynosiła ok. 1,5 m. Rok po tym wydarzeniu (w 1957 r.), w tym samym regionie, do szpitala w Fort Rosebery trafił pacjent z cieżkimi obrażeniami torsu, który twierdził, iż został zaatakowany przez ogromnego ptaka na bagnach Bengwelu. Pacjent został poproszony o narysowanie zwierzęcia, które spowodowało tak poważne obrażenia. Ku zdziwieniu wszystkich, poszkodowany oddał lekarzom szkic stworzenia o wiele bardziej przypominającego swoją budową pterozaura niż jakikolwiek możliwy do spotkania w tamtym regionie gatunek ptaka. Niestety nie przetrwały do dziś żadne szczegółowe informacje ani też kopie wspomnianego rysunku.

Czy istnieje szansa, że na Ziemi występują nadal lub do niedawna występowały pterodaktyle? Argumentem za może być fakt, że takie rzeczy się zdarzają. 22 grudnia 1938 roku południowo-afrykańskie morze wyrzuciło na brzeg trzonopłetwą latimerię, która rzekomo wymarła mniej więcej w tym samym czasie, co dinozaury. Jak się okazało około 1000 dorosłych osobników latimerii zamieszkuje dziś jaskinie w szelfach Oceanu Indyjskiego.

Latimeria

 

Co do smoków, jedno jest pewne. W ich kwestii nic nie jest oczywiste. Od lat mamy na ich temat więcej pytań niż odpowiedzi i niezależnie od tego, czy faktycznie istniały w takiej formie jaką znamy, a nawet przetrwały do dziś, czy są niewymarłymi dinozaurami lub innymi gatunkami, czy wreszcie nigdy nie istniały i są tylko hybrydą ludzkich doświadczeń i wyobrażeń, prawdopodobnie nie przestaną nigdy istnieć w naszych głowach i rozbudzać naszej wyobraźni.

dezinformacjaWojna jest częstym motywem w utworach fantasy. Gdy strony konfliktu walczą ze sobą często porównujemy do siebie stan ich wojska, wyposażenia i umiejętności. Następnie jesteśmy zdziwieni obrotem spraw i zastanawiamy się, dlaczego wyżej wymienione czynniki nie decydują o wyniku brutalnych starć.  Z pewnością byłoby prościej skonfrontować je z grą w szachy, gdzie cała plansza oraz figury są odkryte, a liczą się jedynie umiejętności gracza i odpowiednie podejście. Trafniej jednak jest odnieść zbrojne spory do rozgrywki pokera. W sytuacji zakrytych kart pokerzysta stara się przechytrzyć pozostałych uczestników uważnie ich obserwując i starając się jednocześnie zachować nieprzeniknioną twarz. Pomimo różnic w rozdaniu, właśnie ta strategia ma decydujący wpływ na ostateczny rezultat. Czym właściwie ona jest i jaką moc posiada?

Dezinformację najczęściej kojarzymy z oszustwem, jest ona jednak bardziej złożona. Określa się ją jako narzędzie, które ma na celu wywołanie określonych zachowań. Oddziałuje ona na ludzką świadomość, w skutek czego człowiek zaczyna myśleć i pragnąć tak jak sobie tego życzy posługujący się tą techniką. Jej skuteczność możemy zaobserwować w wielu utworach fantasy.

Jak rabuś, gwałciciel i morderca stał się członkiem Kapituły Czarodziejów, w której jego słowo miało decydujące znaczenie? Vilgefortz w „Wiedźminie” przede wszystkim ukrył swoje pochodzenie. Był niezwykle utalentowany i przystojny. Wyrażał się szczerze i przekonująco. Tą postawą przyćmił swoją przeszłość do tego stopnia, że pozostali mieli go za wspaniałego, szlachetnego człowieka. Takich czynów również się dopuścił. Był przywódcą w bitwie pod Sodden, gdzie wykazał się poświęceniem w obronie ludu, a w radzie zawsze popierał działania dążące do pokoju. To wszystko jednak miało tylko ukryć jego prawdziwe oblicze. Vilgefortz pragnął władzy nad wieloma światami, co chciał osiągnąć dzięki Ciri. Gdy jego intencje wyszły na jaw, sytuacja była już beznadziejna. Na powyższym przykładzie widać jak dzięki dezinformacji i nie tylko, ten stosunkowo młody czarodziej manipulował myślami innych. „Saga o Wiedźminie” ukazuje nam wiele innych przykładów takich jak rozpowszechnianie informacji o stworzeniach, które w ukryciu wspomagają bunt elfów, czy o barbarzyńskiej postawie driad. Wywoływały one wrogość w umysłach ludzi i były podstawą dla późniejszych prześladowań.palpatine

„Dobrze, niechże szaleństwo będzie kamuflażem, który skryje nasze zamiary przed oczyma wroga”. Taki kamuflaż jako rodzaj dezinformacji został użyty przez siły dobra pod przewodnictwem Gandalfa we „Władcy Pierścieni”. Sauron oczekiwał próby użycia siły pierścienia przeciw niemu, nawet do „oka” nie przyszła mu myśl, że ów przedmiot zostanie powierzony małemu hobbitowi i wysłany do Mordoru, w ognie Góry Przeznaczenia. Podejrzewał, że drużyna zmierza w kierunku Minas Tirith, skąd wyda mu wojnę z całą mocą pierścienia. Chcąc wyprzedzić swojego przeciwnika, zaatakował pierwszy i zostawił niewielki garnizon strzegący tajemnego przejścia, prowadzącego w głąb jego krainy. Tą drogą przeszli Frodo i Sam, wykonując niebezpieczną misję i ostatecznie pokonując Władcę Ciemności.

Kolejny przykład dezinformacji możemy napotkać  w części z cyklu Gwiezdnych Wojen” pt: „Zemsta Sithów”. Kanclerz Palpatine posądza Zakon Jedi o zamach stanu, usprawiedliwiając tym samym atak na świątynie i późniejsze represje. W opinii publicznej rycerze Jedi z bohaterów jakimi niewątpliwie byli, zmienili się w kryminalistów i wrogów Republiki. Sam Palpatine, pozbywając się swoich odwiecznych przeciwników, bez przeszkód mianuje siebie imperatorem.

Działania przedstawione wyżej dają nam już pojęcie, jaki wpływ potrafi mieć osoba sprawnie posługująca się dezinformacją. Sabotuje ona nasz umysł i programuje myśli. Może nawet dojść do sytuacji, w której okupant zostaje postawiony w pozycji wybawcy narodu. Taką moc z pewnością można porównać do magii najwyższego stopnia.